Nie każ ludziom pamiętać. Jak standaryzować procesy w urzędzie?

Zaprojektuj proces, który stanie się nawykiem.

Czas czytania
8 min
Opublikowano

Napisałeś nową procedurę, przeszkoliłeś zespół, opublikowałeś instrukcję i wysłałeś wszystkim e-mail z dopiskiem „ważne". Minęło pół roku i widzisz, że ludzie robią to, co robili wcześniej. Jeśli odpowiadasz za zamówienia w urzędzie, znasz ten moment. I znasz jego drugą stronę: gdy błąd wyjdzie w kontroli, to nie procedura będzie go tłumaczyć, tylko Ty.

Ten wpis jest o tym, dlaczego standaryzacja procesów w urzędzie nie zaczyna się od kolejnej instrukcji, tylko od zrozumienia, jak ludzie naprawdę pracują. Pokażę Ci, co o tym mówi Daniel Kahneman, dlaczego małe zamówienia są najlepszym miejscem, żeby zacząć, i jak krok po kroku zaprojektować proces, który sam stanie się nawykiem.

Punkt wyjścia jest prosty: nie da się trwale zmienić sposobu pracy samą wiedzą. Potrzebujesz standardu, który z czasem stanie się dla ludzi naturalnym sposobem działania. Reszta to metoda.

Dlaczego sama procedura nie zmienia sposobu pracy?

W wielu urzędach, ale też i organizacjach odpowiedzią na problem jest kolejna instrukcja. Coś poszło nie tak, dopisuje się zasadę. Kontrola wykazała lukę, procedura robi się dłuższa. Ktoś popełnił błąd, pojawia się nowe szkolenie. Każdy z tych elementów może być potrzebny. Problem zaczyna się wtedy, gdy zakładasz, że samo przekazanie wiedzy zmieni codzienne zachowanie.

Wyobraź sobie pracownika, który kończy kilka pilnych spraw, odbiera telefon, ma otwartą skrzynkę, system dziedzinowy i dokument do wysłania jeszcze dziś. W tym samym czasie ma przeprowadzić niewielkie zapytanie ofertowe. Trudno oczekiwać, że za każdym razem otworzy rozbudowaną politykę bezpieczeństwa, odszuka właściwy punkt i świadomie przeanalizuje wszystkie ryzyka. Znacznie bardziej prawdopodobne jest, że zrobi to tak, jak robił wcześniej.

I właśnie tu zaczyna się prawdziwa rozmowa o standaryzacji.

Co System 1 i System 2 Kahnemana mają wspólnego ze standaryzacją?

Daniel Kahneman w książce Pułapki myślenia opisuje dwa tryby pracy umysłu. System 1 działa szybko, automatycznie i niewielkim wysiłkiem. System 2 odpowiada za świadomą analizę, koncentrację i kontrolę. System 2 nie jest w stanie nadzorować każdej czynności, bo byłoby to zbyt kosztowne. Dlatego działania, które na początku wymagają uwagi, z czasem stają się rutyną. Im częściej coś robisz, tym mniej energii potrzebujesz, żeby sobie z tym poradzić.

W codziennej bieżącej pracy widać to bardzo wyraźnie. Przy pierwszym wykonaniu nowej czynności analizujesz każdy krok, po pewnym czasie działasz według utrwalonego schematu. Nie ma w tym nic złego, bez automatyzacji codzienna praca byłaby wolna i męcząca. Problem pojawia się wtedy, gdy organizacja nie zaprojektuje właściwego standardu. Pracownik i tak wykształci nawyk, tylko niekoniecznie taki, jaki jest bezpieczny.

Kahneman opisuje prawo minimalizacji wysiłku: jeśli ten sam cel da się osiągnąć na kilka sposobów, człowiek wybierze ten, który wymaga mniej wysiłku. Dla osoby projektującej procedury to kluczowy wniosek. Zamiast oczekiwać, że pracownik za każdym razem wybierze trudniejszą, ale prawidłową ścieżkę, spraw, żeby prawidłowa ścieżka była najprostsza.

Większość procedur w urzędach projektujemy tak, jakby pracownik przez cały dzień działał w Systemie 2. Tymczasem codzienna praca w dużej mierze opiera się na nawykach, skrótach i powtarzalnych schematach.

Dlaczego „zawsze tak robiliśmy" to ważna informacja?

Zdanie „przecież zawsze tak robiliśmy" często traktujemy jako symbol skostnienia. Z punktu widzenia psychologii to również informacja, że określony sposób działania został już zautomatyzowany. Człowiek woli znane ścieżki, zwłaszcza gdy jest zmęczony, działa pod presją czasu albo robi kilka rzeczy naraz.

Jeśli więc chcesz zmienić sposób pracy, nie wystarczy powiedzieć ludziom, że od jutra mają robić coś inaczej. Trzeba stworzyć warunki, w których nowa ścieżka będzie regularnie powtarzana, łatwa do zastosowania i wspierana przez narzędzia. Dopiero wtedy stanie się nowym „zawsze tak robiliśmy". I właśnie do tego warto dążyć, o ile nowy standard został dobrze zaprojektowany.

Złota zasada: standaryzacja nie powinna walczyć z nawykami. Powinna je projektować. Pytaniem nie jest „jak zmusić ludzi, żeby za każdym razem bardziej się skupiali?", lecz „jak zaprojektować proces, żeby czynność wykonywana automatycznie była jednocześnie czynnością prawidłową?".

Dlaczego małe zamówienia są dobrym poligonem do standaryzacji?

Małe zamówienia mają cechę, która z punktu widzenia standaryzacji jest bezcenna: występują często i praktycznie w całej organizacji. Kupuje wydział promocji, IT, administracja, gospodarka komunalna, jednostki organizacyjne. Zmienia się przedmiot zakupu, schemat zostaje podobny: zidentyfikować potrzebę, zebrać oferty, skomunikować się z Wykonawcami, udokumentować wybór i zachować ślad całego procesu. Jeśli ten schemat ma się powtarzać setki razy w roku, warto, żeby już na starcie był dobrze opisany, choćby przez poprawnie przygotowany opis przedmiotu zamówienia poniżej progu.

Jeśli ustandaryzujesz proces, który regularnie przechodzi przez dużą część urzędu, utrwalisz właściwe zachowania skuteczniej niż jednorazowym szkoleniem.

Skala jest realna. W 2025 roku Zamawiający przeprowadzili przez platformazakupowa.pl 81 217 zapytań ofertowych poniżej progu. To tysiące powtórzeń tego samego schematu, w tysiącach komórek organizacyjnych.

Ten mechanizm działa w każdym powtarzalnym obszarze. W ten sam sposób zbudujesz standardy dokumentowania wydatków, komunikacji z Wykonawcami, obiegu dokumentów, ochrony danych, konfliktu interesów czy archiwizacji. Proces często powtarzany jest naturalnym miejscem do utrwalania zachowań, które później przenoszą się na inne obszary pracy urzędu.

Jak standaryzacja ogranicza ryzyko błędów? Przykład RODO i e-maila

Naruszenie ochrony danych nie musi zaczynać się od cyberataku. Czasem wystarczy niewłaściwy załącznik, odbiorca dodany do złego pola wiadomości albo dokument opublikowany tam, gdzie powinien trafić tylko do jednej osoby. W rozproszonej komunikacji mailowej takich wariantów jest bardzo dużo, a każdy wymaga od użytkownika prawidłowej decyzji.

Jeśli proces toczy się głównie w poczcie, każdy pracownik tworzy własny sposób działania: własne foldery, nazwy wiadomości, reguły wysyłki, porządek dokumentów. W efekcie urząd nie ma jednego procesu, tylko wiele lokalnych wersji tego samego procesu. Im więcej wariantów, tym więcej decyzji zostawiasz człowiekowi, a każda dodatkowa decyzja wymaga uwagi.

E-mail jest dobrym narzędziem komunikacji, ale jego uniwersalność staje się problemem, kiedy próbujesz na nim zbudować powtarzalny proces. Można wysłać wiadomość do jednej osoby albo do stu, użyć DW lub UDW, dodać załączniki, przekazać całą historię korespondencji, dołączyć kolejne osoby do wątku. Narzędzie nie zna Twojego zamiaru, więc niemal cała odpowiedzialność za prawidłowe wykonanie czynności zostaje po stronie użytkownika.

W ustandaryzowanym procesie logika jest odwrotna. Najpierw definiujesz prawidłowe scenariusze, potem budujesz wokół nich środowisko pracy. Użytkownik porusza się w ramach określonych kanałów, na przykład komunikacji publicznej i wiadomości prywatnych, a to, co się wydarzyło, zostawia czytelny ślad.

Obszar

Rozproszona komunikacja

Ustandaryzowany proces

Komunikacja

wiele niezależnych wątków

określone kanały

Wiedza

głównie po stronie użytkownika

podpowiedzi i reguły w procesie

Dokumentowanie

zależne od sposobu pracy

jednolity ślad czynności

Ryzyko pomyłki

wiele możliwych ścieżek

ograniczona liczba scenariuszy

Wdrożenie nowej osoby

poznawanie lokalnych zwyczajów

nauka jednego standardu

Największa korzyść nie polega na samej cyfryzacji. Chodzi o redukcję liczby decyzji, które trzeba podejmować od nowa. Jeśli standard jest dobrze zaprojektowany, użytkownik nie zastanawia się nad czynnością typową i ma uwagę na to, co nietypowe. Nie oznacza to, że narzędzie rozwiązuje za niego wszystkie problemy z ochroną danych. Zmniejsza liczbę miejsc, w których tę samą decyzję trzeba podejmować od zera.

Jak zaprojektować proces, żeby najprostsza droga była drogą prawidłową?

W produkcji funkcjonuje pojęcie poka-yoke: projektowanie procesu tak, żeby ograniczyć możliwość popełnienia prostego błędu. Tak samo możesz myśleć o procesach administracyjnych. Nie wystarczy napisać w instrukcji, że przed publikacją dokumentu należy sprawdzić, czy nie zawiera danych, których nie wolno ujawnić. Warto zapytać, czy użytkownik rzeczywiście powinien za każdym razem samodzielnie podejmować wszystkie decyzje związane z tą czynnością.

Poniżej pięć kroków, które w praktyce składają się na proces zdolny stać się nawykiem.

Krok 1: ogranicz liczbę wariantów

Ta sama czynność nie powinna być wykonywana na kilka różnych sposobów w różnych komórkach. Zmniejsz liczbę miejsc publikacji, jednoznacznie oznacz typ komunikacji, zastosuj gotowe wzory. Każdy wariant, którego nie ma, to decyzja, której nikt nie musi podejmować.

Krok 2: zaprojektuj domyślną ścieżkę

Ścieżka domyślna ma być jednocześnie najprostsza i zgodna z przyjętymi zasadami. To wprost wykorzystanie prawa minimalizacji wysiłku: jeśli prawidłowa droga jest najkrótsza, System 1 wybierze ją sam.

Krok 3: umieść wiedzę tam, gdzie jest potrzebna

Instrukcja dotycząca konkretnej operacji jest najbardziej użyteczna wtedy, gdy pracownik tę operację wykonuje, a nie kilka miesięcy wcześniej na szkoleniu. Podpowiedź wyświetlona w momencie działania robi więcej niż rozdział w regulaminie.

Krok 4: oznacz wyjątki

Nie każdą sytuację da się zamienić w automat i nie należy do tego dążyć. Dobry standard ma dwie warstwy. Pierwsza obejmuje sytuacje typowe, które proces prowadzi niemal automatycznie: formularz, szablon, określona kolejność, ograniczona liczba ścieżek. Druga dotyczy wyjątków, gdzie potrzebna jest wiedza kontekstowa i świadoma decyzja. Pracownik nie musi znać całej polityki bezpieczeństwa na pamięć. Musi wiedzieć, kiedy dzieje się coś nietypowego, gdzie znaleźć instrukcję, komu zgłosić problem i jak szybko zareagować. W sytuacji nietypowej proces może go po prostu skierować do osoby z odpowiednimi kompetencjami.

Krok 5: zadbaj o powtarzalność

Nawyk nie powstaje po przeczytaniu procedury. Powstaje przez wielokrotne wykonywanie tej samej czynności w podobny sposób. Dlatego procesy częste i powtarzalne są najlepszym miejscem do budowania nowych standardów.

Złota zasada: dobrze zaprojektowana procedura nie polega na tym, że człowiek musi pamiętać coraz więcej. Polega na tym, że musi pamiętać mniej, bo część wiedzy została przeniesiona do procesu i narzędzia.

Jak projektować regulaminy i instrukcje? Epicentrum i satelity

Częsty błąd to próba opisania wszystkich możliwych sytuacji w jednym dokumencie. Regulamin rośnie, pojawiają się kolejne wyjątki, paragrafy i procedury. W pewnym momencie dokument, który miał pomagać, staje się dokumentem, którego nikt nie otwiera.

Lepiej sprawdza się budowanie „epicentrum" i satelitów. W centrum krótki regulamin, który określa podstawowe zasady, role i ramy działania. Wokół niego modułowe instrukcje do konkretnych sytuacji: ochrona danych, zgłoszenie naruszenia, wzory dokumentów, instrukcja techniczna, checklista. Wyobraź sobie okrągły obiekt widziany z góry, z centrum i promieniami rozchodzącymi się na zewnątrz.

Dzięki temu nie próbujesz zamknąć całej wiedzy urzędu w jednym pliku. Budujesz mapę, po której użytkownik potrafi się poruszać i która prowadzi go do właściwego źródła dokładnie wtedy, kiedy go potrzebuje. Regulamin tworzy ramy boiska, instrukcje i narzędzia podpowiadają, jak się po nim poruszać. Podobna logika porządkuje planowanie zamówień: jedno źródło prawdy i moduły wokół niego, o czym pisaliśmy przy centralnym rejestrze umów a planowaniu zamówień.

Czy standaryzacja nie wyłącza myślenia? Na co uważać

To najważniejsza wątpliwość i warto ją nazwać. Jeśli formularze, systemy i procedury prowadzą użytkownika po ustalonej ścieżce, można się obawiać, że zacznie działać mechanicznie i przestanie dostrzegać sytuacje nietypowe. Takie ryzyko istnieje. Dlatego standaryzacja nie może oznaczać automatyzowania każdej decyzji.

Zasada brzmi: rutyna możliwie prosta, wyjątek możliwie widoczny. Jeśli większość czynności odbywa się według powtarzalnego schematu, ich standaryzacja oszczędza uwagę potrzebną wtedy, kiedy pojawia się coś, czego standard nie przewiduje. Pracownik nie analizuje po raz setny zwykłej czynności, ale wyraźnie wie, kiedy trzeba się zatrzymać i przejść z Systemu 1 do Systemu 2.

W tym sensie standaryzacja nie wyłącza myślenia, tylko lepiej nim gospodaruje. Świadoma uwaga jest zasobem ograniczonym. Warto przeznaczać ją na problemy, których nie dało się rozwiązać na poziomie projektu procesu.

Podsumowanie: nie buduj bezpieczeństwa wyłącznie szkoleniami

Szkolenia są potrzebne, eksperci są potrzebni, regulaminy też. Urząd staje się bezpieczniejszy nie wtedy, gdy pracownik wie, że gdzieś istnieje procedura, tylko wtedy, gdy prawidłowe zachowanie staje się dla niego naturalne. Spotykają się tu trzy elementy: prawo, które określa pożądany rezultat, narzędzie, które ogranicza liczbę ryzykownych ścieżek, i psychologia, która mówi, jak ludzie naprawdę pracują.

Możesz oczekiwać, że każdy urzędnik w każdej chwili przeanalizuje wszystkie ryzyka. Kahneman pokazuje, że ludzki umysł nie jest do tego zbudowany. Rozsądniej wykorzystać naturalną skłonność do rutyny: nie walczyć z „zawsze tak robiliśmy", tylko zadbać, żeby „tak" oznaczało prawidłowy sposób działania. Wtedy standard nie jest kolejnym obowiązkiem do zapamiętania, tylko częścią codziennej pracy.

Co możesz zrobić zaraz po przeczytaniu:

  • wybierz jeden często powtarzany proces (małe zamówienia są naturalnym kandydatem) i policz, na ile sposobów jest dziś wykonywany w Twoim urzędzie,
  • sprawdź, czy najprostsza droga jest jednocześnie drogą prawidłową; jeśli nie, tam zaczyna się projektowanie,
  • zamień jeden rozdział regulaminu na podpowiedź w miejscu wykonywania czynności.
jak projektować procesy, które stają się nawykiem. System 1 i System 2 Kahnemana, prawo minimalizacji wysiłku, trzy kroki do standardu (ścieżka domyślna, wiedza w miejscu działania, rutyna oddzielona od wyjątków) oraz porównanie rozproszonego e-maila z ustandaryzowanym procesem.

Jeśli chcesz zobaczyć, jak wygląda proces zapytań ofertowych z ograniczoną liczbą ścieżek, określonymi kanałami komunikacji i jednolitym śladem czynności, tak prowadzą je Zamawiający na platformazakupowa.pl. A jeśli wolisz najpierw poczytać, wyjaśniamy krok po kroku, czym jest platforma zakupowa poniżej progu.

Takich tekstów będzie więcej. Raz w miesiącu zbieramy w newsletterze to, co realnie porządkuje codzienną pracę Zamawiającego: procedury, terminy, przykłady z praktyki. Wystarczy, że wypełnisz formularz poniżej.

Najczęściej zadawane pytania

Czym jest standaryzacja procesu?

Standaryzacja procesu to określenie powtarzalnego sposobu wykonywania danej czynności. Nie musi oznaczać rozbudowanej procedury. Standardem może być formularz, szablon, ustalona kolejność działań albo określona ścieżka w systemie.

Co System 1 i System 2 Kahnemana mają wspólnego ze standaryzacją?

System 1 odpowiada za szybkie, automatyczne reakcje, System 2 za świadomą analizę i koncentrację. Dobrze zaprojektowany standard sprawia, że powtarzalne czynności można wykonywać poprawnie bez każdorazowego angażowania dużych zasobów uwagi.

Dlaczego sama instrukcja nie wystarcza do utrwalenia nowego procesu?

Instrukcja przekazuje wiedzę, ale nie gwarantuje, że pracownik zastosuje ją automatycznie w codziennej pracy. Nowy sposób działania utrwala się przez powtarzalność, prostotę i korzystanie z tego samego standardu w podobnych sytuacjach.

Czy standaryzacja ogranicza samodzielność pracowników?

Nie musi. Jej celem jest uproszczenie czynności rutynowych i ograniczenie niepotrzebnych decyzji. Dzięki temu pracownik może poświęcić więcej uwagi sytuacjom nietypowym, w których analiza jest naprawdę potrzebna.

Dlaczego zamówienia poniżej progu dobrze nadają się do standaryzacji?

Są częste, powtarzalne i realizowane przez wiele komórek organizacyjnych. Jeden dobrze zaprojektowany proces może stosunkowo szybko utrwalić jednolite zachowania w dużej części urzędu.

Czy platformazakupowa.pl może ograniczyć ryzyka związane z RODO?

Może ograniczyć część ryzyk: porządkuje komunikację, określa dostępne kanały i zostawia jednolity ślad czynności. Nie zastępuje jednak zasad ochrony danych ani świadomej oceny sytuacji nietypowych.

Jak zaprojektować proces, który łatwo stanie się nawykiem?

Ogranicz liczbę wariantów, stwórz jedną domyślną ścieżkę, udostępniaj wiedzę w momencie wykonywania czynności i wyraźnie oznacz sytuacje wyjątkowe. Potem zadbaj o powtarzalność, bo to ona zamienia nową procedurę w naturalny sposób pracy.

O Autorze

Mateusz_Bartosiewicz

Mateusz Bartosiewicz

Od lat zajmuje się praktyką zamówień publicznych oraz projektowaniem rozwiązań, które mają upraszczać codzienną pracę Zamawiających. W swoich wystąpieniach i publikacjach łączy tematykę zamówień publicznych, technologii, organizacji procesów i doświadczeń użytkownika, szukając sposobów na to, aby zgodność z przepisami nie oznaczała dodatkowej biurokracji, lecz była naturalną częścią dobrze zaprojektowanej pracy.